Środa , 09 Wrzesień 2026

Nie używasz AI? I tak dopłacisz do smartfona

  09-09-2026

Nie musimy codziennie rozmawiać z chatbotem ani generować obrazów, żeby odczuć koszty boomu na sztuczną inteligencję. Rozbudowa centrów danych zmienia bowiem strukturę produkcji i rynku pamięci, bez których nie mogą się obejść także nasze telefony. Przy kolejnym zakupie smartfona możemy z tego powodu zapłacić więcej albo dostać model słabszy za tę samą kwotę. Najnowsze trendy rynkowe nie są korzystne dla zwykłych klientów.

Nie używasz AI? I tak dopłacisz do smartfona
Przez wzrost zapotrzebowania na elektronikę dla centrów AI mogą wkrótce podrożeć smartfony. Fot. HotGear.

Kupujemy telefon do rozmów, zdjęć, map i bankowości. Funkcje sztucznej inteligencji mogą nas zupełnie nie interesować. Mimo to cena urządzenia coraz mocniej zależy od wyścigu, który odbywa się daleko od sklepowych półek, najczęściej właśnie między firmami rozbudowującymi infrastrukturę AI.

Łącznikiem jest pamięć. Potrzebują jej zarówno smartfony, jak i serwery przetwarzające nasze pytania do chatbotów. Choć wykorzystują różne układy i służą do innych celów, za ich produkcją stoją decyzje tej samej branży – w co inwestować, jakie technologie rozwijać i którym odbiorcom zapewnić najszersze dostawy.

Dla „prostego” kupującego skutki tego trendu mogą być zaskakująco niekorzystne. Następca naszego obecnego telefonu będzie kosztować dużo więcej, wersja z większą ilością pamięci wewnętrznej stanie się niedostępna, jest też prawdopodobne, że kolejna generacja przyniesie mniej ulepszeń i nowości, niż możnaby się było spodziewać. Jakie funkcje AI mają najnowsze smartfony? Wyjaśniamy.

Jak serwer AI wpływa na cenę telefonu?

W smartfonie trzeba rozróżnić dwa podstawowe rodzaje pamięci. RAM jest przestrzenią roboczą dla systemu i uruchomionych aplikacji. Pamięć masowa, oparta na układach NAND, przechowuje zdjęcia, filmy, programy i pozostałe pliki. W specyfikacji zapis „8/256 GB” oznacza zwykle 8 GB RAM-u i 256 GB miejsca na dane.

Tymczasem zaawansowane systemy AI korzystają z zupełnie innego typu pamięci, najczęściej jest to HBM, zapewniająca bardzo wysoką przepustowość. Telefon nie potrzebuje więc takich samych układów, dlaczego ma w tej sytuacji podrożeć? To proste – fabryki pamięci po prostu masowo przestawiają się z produkcji układów NAND na HBM, bo te im się bardziej opłacają.

Fabryki wolą swoje – zwykle ograniczone – moce przerobowe po prostu przeznaczyć na to, co będą mogły szybko i w dużych ilościach sprzedać potentatom AI, którzy dziś płacą najwięcej.

Dodatkowym problemem jest wycofywanie starszych technologii. Statystyki pokazują, że przesuwanie mocy produkcyjnych w stronę zaawansowanych zastosowań AI pogłębia niedobór pamięci typu LPDDR4X, wykorzystywanej zwłaszcza w tańszych smartfonach. Starszy podzespół nie musi więc – jak to było dotychczas – stawać się coraz tańszy. Gdy jego produkcja maleje, może być trudniej dostępny, a więc droższy – koło się zamyka.

Najtańsze modele zagrożone?

Producent drogiego telefonu ma zwykle większą przestrzeń do rozłożenia rosnących kosztów – tam bowiem marże są największe, do tego cena nie jest w tym przypadku aż tak ważna dla potencjalnego nabywcy. W urządzeniu budżetowym każdy dodatkowy wydatek wyraźniej (proporcjonalnie) podwyższa ostateczny koszt smartfona. A pamięć stanowi już teraz największą część kosztu podzespołów.

To szczególnie trudna sytuacja dla marek, które przyzwyczaiły klientów do coraz lepszego wyposażenia kolejnych generacji, ale w podobnej cenie. Prosta analiza porównująca specyfikację dzisiejszych smartfonów wskazuje, że drożejące pamięci utrudnią ulepszanie tanich modeli bez wyraźnego podniesienia ich ceny. A przecież dochodzi tu jeszcze inny problem – producenci chcą, by, nawet tańsze modele mogły obsługiwać funkcje AI, co dodatkowo zwiększa wymagania sprzętowe. Mechanizm wzrostu kosztów sam się napędza.

Widać to już w danych dotyczących sprzedaży. Według raportu Counterpoint z czerwca 2026 udział sprzedaży najtańszych telefonów, kosztujących do 99 dolarów w cenach hurtowych, spadł z około 18–19 proc. na początku 2025 r. do 12 proc. w marcu 2026 r. Nie jest to co prawda bezpośredni pomiar polskich cen sklepowych (analiza pochodzi z USA), ale pokazuje wyraźny trend – telefonów tanich jest na półkach coraz mniej.

Fabryka pamięci RAM

Fabryki elektroniki mając wybór – produkować drogo dla korporacji AI lub taniej dla klientów w sklepach, wybierają to pierwsze. Fot. HotGear.

Podwyżkę nie zawsze widać na rachunku

Zmiany cen w sklepach najbardziej rzucają się w oczy, ale nie są jedyną reakcją na wzrost kosztów pamięci. Producent może próbować próbować utrzymać dotychczasowy próg cenowy telefonu, ale zmieniając jego wyposażenie na gorsze lub – w najlepszym wypadku – ograniczając tempo wprowadzania ulepszeń i nowości.

Z perspektywy klienta, który wybiera budżetowe modele, oznacza to konieczność dokładniejszego porównywania specyfikacji kolejnych generacji. Może się bowiem okazać, że nowy model smartfona nie tylko nie oferuje więcej, niż ten, który już mamy, ale jest wręcz krokiem wstecz (ma chociażby wolniejszy dysk).

Takie „oszczędnościowe” praktyki ominą jednak flagowce. Tu producenci będą chcieli się wykazać (i zaprezentować postęp technologiczny nawet przy rosnących kosztach), ale nieuchronnie odbije się to na ich cenach w sklepach. W prognozach przewiduje się – pomimo wszystko – wzrost średniej pojemności pamięci masowej smartfonów w 2026 roku o około 5 procent. Nie jest to dużo, ale widać, że rozwój się nie zatrzymał – właśnie dzięki urządzeniom z najwyższych półek. Tu wyjaśniamy, jak łatwo zautomatyzować różne czynności na smartfonie.

Średnia dla całego rynku może zatem rosnąć, podczas gdy osoba szukająca tańszego telefonu będzie miała coraz trudniejszy wybór.

Czy trzeba kupować telefon, zanim będzie drożej?

Część klientów może tak zareagować. Sam strach przed podwyżkami jest jednak słabym powodem do wymiany sprawnego urządzenia. Zresztą ceny w polskich sklepach zależą od znacznie większej liczny czynników – od kursów walut, zapasów, promocji, konkurencji i polityki producenta. Elektronika w Polsce jest już i tak nieco droższa niż w wielu krajach Zachodu i USA – jest też więc pewne pole do ewentualnego zejścia z marży, choć to akurat jest dość mało prawdopodobne.

Jeśli zakup rzeczywiście jest potrzebny już teraz, warto:

  • Porównywać dokładne warianty pamięciowe. Ta sama nazwa telefonu może obejmować konfiguracje o różnej użyteczności i cenie.
  • Sprawdzać poprzednią generację. Model ze starszej serii może być lepszym wyborem, o ile ma odpowiednio długie pozostałe wsparcie.
  • Patrzeć na cały zestaw cech. Więcej pamięci nie wynagrodzi każdemu słabego aparatu, ekranu czy krótkiego okresu aktualizacji.
  • Kupować pod własne potrzeby. Dopłata do funkcji AI ma sens wtedy, gdy faktycznie będziemy z nich korzystać.

Podsumowanie

Przez lata oczekiwaliśmy, że nowy telefon w podobnej cenie będzie po prostu lepszy od poprzednika. Boom na AI wystawia tę zasadę na próbę. Producenci pamięci mają korporacyjnych odbiorców gotowych kupić na pniu w zasadzie każdą ilość drogich modułów HBM, a mniej zyskowna elektronika konsumencka schodzi przez to na dalszy plan i będzie drożeć.

Nie oznacza to oczywiście, że każdą podwyżkę cen w markecie można przypisać sztucznej inteligencji. Nie zmienia to jednak faktu – nawet jeśli nie korzystamy z AI, wszyscy poniesiemy koszty jej rozwoju.

Najbardziej odczują to osoby, które od telefonu oczekują podstawowych funkcji w rozsądnej cenie – ta klasa urządzeń (proporcjonalnie) podrożeje i zmieni się najbardziej. Paradoks tej rewolucji polega na tym, że rachunek za nią może trafić również do tych, którzy nie zamawiali żadnej z jej nowych możliwości…

Tomasz Sławiński

Obserwuj wątek
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze